O wszystkim (Reklama: ,)
Nie ma za co. Zasłużyłeś sobie na więcej tym, co dzisiaj zrobiłeś. Charanth znów zaburczał, a łagodnie wirujące błękitem oczy popatrzyły na Iantine’a, który i jemu miło podziękował. W chwilę później spiżowy smok wzniósł się w górę, dwakroć uderzył skrzydłami i wylądował na progu kwatery Władczyni. Wróciłeś, wróciłeś cały i zdrów wołał Leopol, biegnąc co sił z dolnej jaskini. Skoczył ku Iantine’owi, który osłonił ręką obraz, by chłopiec go nie uszkodził. Co tu masz? spytał Leopol, uważnie dotykając płótna. Trzeba to przerobić odparł Iantine wiedząc, że nie zdoła uśpić ciekawości tego chłopaka. Ach, portret Chalkina? Leopol sięgnął po płótno, a Iantine obrócił się na pięcie i zabrał obraz z zasięgu małych ciekawskich rączek, zasłaniając go własnym ciałem. Trochę jesteś za sprytny, wiesz? Mhm w uśmiechu Leopola nie było nawet śladu zawstydzenia. Jak było? Co się stało, kiedy go usunęliście? Iantine stanął jak wryty i popatrzył na chłopca. Kogo niby usunęliśmy? Leopol wsunął zwinięte w pięści dłonie za pasek, przechylił głowę i poczęstował Iantine’a długim, pełnym niesmaku spojrzeniem, po czym potrząsnął głową. Po pierwsze, odleciałeś na smoku z Weyru Fort. Po drugie, nie wróciłeś na noc, więc coś się tam musiało zdarzyć
